Karol Lanckoroński - "ostatni humanista wśród europejskiej arystokracji"

Spis treści

Joanna Winiewicz-Wolska

„Kim jestem dla świata? Nie byłem ani ministrem, ani artystą, ani profesorem. Lub może byłem każdym z nich po trosze? Ale kim byłem w istocie? Dyletantem, kolekcjonerem, niczym więcej…. Może po prostu pewnym bogatym człowiekiem o wysokiej społecznej pozycji, który kochał starożytnych poetów i żył wśród dzieł sztuki. Czy jest to coś szczególnego?” Tak mówił o sobie Karol Lanckoroński w dniu, kiedy obchodził swoje osiemdziesiąte urodziny [1].

„Tkwił głęboko w umysłowości XIX wieku, który dał mu wykształcenie niezmiernie szerokie, rozwinięte, dzięki rozległym podróżom i olbrzymiej lekturze, opartej o pamięć niezwykłą. Ta pamięć, którą dziś nazwalibyśmy (nieznanym ojcu słowem) elektroniczną, oraz niehamowana potrzeba ciągłego wzbogacania wiedzy, dotrwały, przy granitowym zdrowiu, nienaruszone do końca, do 85 roku życia” – pisała o ojcu starsza córka Karolina [2].

Karol Antoni Leon Ludwik z Brzezia Lanckoroński urodził się 4 listopada 1848 roku. Los związał go ściśle z monarchią habsburską – „to był świat, w którym żył, który go ukształtował i do którego całym sercem należał” – wspominała córka. Gdy w roku 1918 odśrodkowe dążenia niepodległościowe rozsadziły wielonarodowe państwo austro-węgierskie, rozpadł się też ostatecznie jego świat. Wierność cesarzowi, która w polskich kręgach często interpretowana była jako nadmierny lojalizm, a także poczucie ścisłej przynależności do elitarnego kręgu wiedeńskiej i międzynarodowej arystokracji były przyczynami, dla których w nowej rzeczywistości z trudem znajdował sobie miejsce i stopniowo wycofywał się z życia publicznego. Zmarł 15 lipca 1933 roku – niemal dokładnie w tym momencie, kiedy Europa stanęła wobec groźby nazizmu. II wojna światowa unicestwiła ostatecznie opus vitae Karola Lanckorońskiego: bomba zniszczyła jego wiedeński pałac, rozproszyły się słynne zbiory i rychło zapomniano o człowieku, który był jedną z bardziej znanych i charakterystycznych osobistości cesarskiej stolicy końca wieku XIX i początku następnego stulecia. W roku 1948, w setną rocznicę urodzin hrabiego, Paul Thun-Hohenstein napisał: „Zaledwie piętnaście lat upłynęło od jego śmierci, ale były to przecież lata trudnych doświadczeń dla nas wszystkich, lata, które przeszłość oddzieliły głęboką cezurą, tak że dziś nawet dojrzałe pokolenie niewiele więcej potrafi połączyć z jego nazwiskiem jak tylko wspomnienie pięknego, otoczonego ogrodem pałacu przy górnej Jacquingasse, zniszczonego przez bombę” [3].

 A przecież „znało go każde dziecko (…) Jego popularność sięgała od cesarskiego dworu (...) do ostatniego wiedeńskiego dorożkarza i ostatniego wieśniaka w jego rozległych polskich dobrach” [4]. Stanowił „nieodzowną figurę na uroczystościach dworskich, w życiu towarzyskim i artystycznym” a jego „wysoka, krzepka, rudobroda postać” [5] wyrastała zawsze ponad głowy towarzyszących mu osób. Z monumentalną wręcz sylwetką kontrastowała mała głowa, którą optycznie powiększała bujna, ruda broda, nadająca całej postaci wygląd patriarchalny. Twarz o wysokim czole, regularnych rysach i nielicznych, nawet w późnym wieku, zmarszczkach, cechowało żywe i badawcze spojrzenie przejrzystych, niebieskich oczu. Wyróżniał się nie tylko „optycznie”, ale także „akustycznie” [6]. Jego głos, określany „wysokim tenorem” [7] lub – złośliwiej – „piskliwym”, był równie charakterystyczny jak cała sylwetka hrabiego, dla której stanowił niespodziewany i uderzający kontrast. „U Lanckorońskiego rzadko bywałem, bo nie mogłem znosić jego piskliwego, podniesionego głosu, jego decydujących zdań nie znoszących sprzeciwu, jego kapryśności”– wyznawał Kazimierz Chłędowski [8]. Hugo von Hofmannsthal zapamiętał Lanckorońskiego jako człowieka, który „mówił nieprzerwanie, o tysiącu rzeczy, tak szybko i wartko, że postawienie mu jakiegokolwiek pytania nie było w ogóle możliwe. Jestem szczęśliwy, że go poznałem” – pisał – „i jestem daleki od chęci krytykowania go, ale właściwie to jest jak choroba: nie rozumiem, jak on może odbierać jakiekolwiek wrażenia, jak przyjmować radości i bóle istnienia, jeśli zawsze ma w sobie taki potok myśli i słów” [9]. „To dobry, szlachetny człowiek” – usprawiedliwiała hrabiego Christiane Thun-Salm ­– „i jeśli jego sposób mówienia i wielka wiedza są niekiedy męczące, miło spotkać człowieka obdarzonego żywym, prawdziwym zainteresowaniem dla wszystkiego, co duchowe oraz szczerym zamiłowaniem do piękna w sztuce” [10].

Lanckoroński był człowiekiem o niezwykłej inteligencji, rozległej wiedzy, encyklopedycznej wręcz pamięci, obdarzonym dużą wrażliwością, szlachetnym, dobrodusznym i dowcipnym. Ale ze wspomnień o nim wyłania się też portret oryginała, wyniosłego, nieprzystępnego, o nieokiełznanej naturze, skłonnego do wybuchów niehamowanego gniewu. Wzajemnie wykluczające się cechy: gwałtowność i jednocześnie delikatność, upór i wyrozumiałość, żądza panowania i uległość stapiały się w charakter trudny do jednoznacznej oceny.

Mówiono o nim „Grandseigneur der alten Schule” [11]. Dla malarza Wojciecha Kossaka był to „niezwykły wielki pan” [12], a Ludwig Curtius, profesor archeologii, dyrektor Niemieckiego Instytutu Archeologicznego w Rzymie, wspominał: „odczuwało się jego wewnętrzną dobroć i prostotę, ale wyglądał i zachowywał się jak rosyjski car i trudno było się do niego tak po ludzku zbliżyć” [13]. Przyznawał jednak, że ten pozornie niedostępny „car“ żywił spontaniczne, wręcz dziecięce uwielbienie dla sztuki.

Opowiadano o nim anegdoty. U jednych budził sympatię, u innych niechęć. Jednych popierał, angażując się nie tylko finansowo, lecz także wspierając swoim autorytetem, innym zaś – używając swoich wpływów – utrudniał karierę, czym zasłużył na pogardliwe określenie „zarozumiały mecenas sztuki” [14]. Ale z podziwu godną cierpliwością tolerował trudne usposobienie Hansa Makarta, a słynne dziwactwa Jacka Malczewskiego komentował słowami Hippolyte’a Taine’a: „que le talent c’est le commençement de la folie” [15]. W „opiekuńczym kręgu” hrabiego kształciło się wielu młodych ludzi, których Lanckoroński „wchodząc na naukowy Parnas ciągnął za sobą (...) lub raczej pchał” – jak młodego, zdolnego archeologa Piotra Bieńkowskiego [16].


Lata nauki

„Mój ojciec był bardzo wykształconym człowiekiem, który zapewnił mi staranne wychowanie”– wspominał Karol Lanckoroński w r. 1928. Jego ojciec Kazimierz (1802-1874), urodzony w Wiedniu, pochodził ze starej polskiej rodziny arystokratycznej, której korzenie sięgały XII wieku[17], od czasu rozbiorów osiadłej w cesarskiej stolicy.

W latach 1857-1858 Karol uczęszczał do Szkoły Głównej (Hauptschule) Michaela Zollera i Franza Aloysa Bernarda w Wiedniu, a od r. 1859 do Schottengymnasium, gdzie 12 lipca 1866 uzyskał świadectwo maturalne. 13 grudnia 1866 zapisał się na wydział prawa uniwersytetu wiedeńskiego. Studia ukończył z dyplomem doktora obojga praw, uzyskanym w r. 1873. Na jego formację intelektualną znaczny wpływ mieli: Wilhelm von Hartel, filolog klasyczny, który około r. 1864 [18] został domowym nauczycielem młodego Karola, oraz Adolf Exner, wybitny znawca prawa rzymskiego. „To im zawdzięczam moją pierwszą humanistyczną edukację” – powie Lanckoroński po latach [19].

„Pochodzenie, rzadkie zdolności, a także wychowanie złożyły się na wielostronność i finezję wykształcenia, jakim mogło się poszczycić tylko niewielu z jego współczesnych” [Max Dvořák [20]]. Wychowany został w rodzinie, w której „zmysł artystyczny i zrozumienie dla sztuki są dziedziczne“ [Nora Fugger [21]]. Ojciec – związany z dworem cesarskim tajny radca i podkomorzy, był znanym wiedeńskim kolekcjonerem, pielęgnującym rodzinną tradycję zbierania dzieł sztuki. To on zadbał o rozwój talentu syna – w r. 1858 zatrudnił malarza Carla Leopolda Müllera jako nauczyciela rysunku [22]. Niewątpliwy wpływ na zainteresowania młodego Karola, na jego pasje teatralne, wywarł też stryj Karol (1799-1863), w latach 1856-1863 wielki podkomorzy na dworze cesarskim w Wiedniu, wybitny znawca i miłośnik teatru, wieloletni dyrektorem wiedeńskich teatrów dworskich.

Uzupełnieniem wykształcenia młodego hrabiego były – o czym sam wspominał [23] – „lata studiów” spędzone w Paryżu i w Londynie. Być może w Paryżu Lanckoroński poznał słynnego rzeźbiarza Auguste’a Rodina, a o tym, że rzeczywiście się spotkali, świadczy adresowany do niego, niestety niedatowany, bilet artysty z adnotacją: „Mes meilleurs souvenirs” [24]. W Londynie zetknął się Lanckoroński – być może – z Edwardem Burne-Jonesem.


Podróże: wędrówki artystyczne i ekspedycje naukowe

Już bardzo wcześnie, bo w latach nauki szkolnej, zainteresował się antykiem – sztuka i literatura starożytnej Grecji i Rzymu ukształtowały jego poglądy estetyczne, stając się punktem odniesienia, niewzruszonym kryterium oceny dzieł sztuki. Dla wszelkich prób podważenia estetyki klasycznej żywił zawsze niechęć.

Istotnym czynnikiem, formującym profil jego zainteresowań były podróże, „od ukochanej ziemi włoskiej przez cały obszar kultury starego i nowego świata. Umocniły w nim poczucie przynależności do obywateli tego świata i dały szeroką perspektywę jego historycznemu spojrzeniu” [25]. Zawsze starannie się do nich przygotowywał, często towarzyszyli mu artyści bądź historycy sztuki. „Było mu (…) dobrze wszędzie tam, gdzie stara Europa ma swoje korzenie. Z Ameryki uciekł po jednym krótkim pobycie. Nie znał nigdy nostalgii, którą Opatrzność tak hojnie obdarzyła moje pokolenie” – pisała o ojcu Karolina Lanckorońska [26]. Najczęstszym i najważniejszym celem jego podróży były Włochy. „Ich zabytki i historię (…) opanował w tak wysokim stopniu, że można zaliczyć go dziś do większych znawców tego kraju i jego sztuki” [27], a sztuka i kultura Italii były dla niego zawsze miarą osiągnięć innych krajów i cywilizacji. „Tym, którzy, być może, uczynią mi zarzut zbyt częstych porównań, szczególnie z okolicami Włoch i tamtejszymi dziełami sztuki odpowiedziałbym, że i Włochy są miarą, i to niepoślednią…” – pisał hrabia [28]. Zapewne w Italii narodziło się jego zainteresowanie malarstwem włoskiego Cinquecenta – obrazy tzw. „prymitywów” włoskich staną się z czasem jedną z najważniejszych części jego słynnej kolekcji.

W roku 1874 odbył podróż do Grecji [29], w tym samym roku spędził miesiąc we Włoszech, a wiosną 1875 roku wyruszył ponownie do Italii. Po powrocie wybrał się do Hiszpanii, którą zwiedzał z Hansem Makartem, a z końcem roku, w towarzystwie tegoż artysty, wyjechał do Egiptu. W Kairze spotkał przebywających tam architektów i malarzy: Eduarda Kaisera, Adolfa Gnautha, Rudolfa Hubera, Franza von Lenbacha i Leopolda Carla Müllera [30]. Szlak jego kolejnej „wędrówki artystycznej” wiódł do Palestyny i Syrii – w roku 1877 zwiedził m.in. Bejrut i Damaszek [31].

W roku 1882 zainicjował systematyczne badania archeologiczne na obszarze dzisiejszej południowo-zachodniej Turcji, wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego. Wziął udział w ekspedycji archeologicznej na tereny Licji, kierowanej przez Ottona Benndorfa. Wyprawę tę również znacznie wsparł finansowo. Jesienią 1882 roku udał się ponownie do Azji Mniejszej, w towarzystwie m.in. antropologa i etnografa Felisa Luschana i malarza Leopolda Bary. W październiku był w Adalii (Antalyi), gdzie zatrzymał się na dłużej, robiąc krótkie wypady na równinę pamfilijską. W pierwszych tygodniach marca 1883 roku zwiedził Cylicję i powrócił do Wiednia „z zamiarem jak najprędszego powrotu na czele naukowej ekspedycji, któraby miała na celu zbadanie i opisanie klasycznych ruin pamfilijskich […] i pizydyjskich” [32]. W marcu 1884 roku odbył dwutygodniową podróż po południowej Francji, gdzie w Awinionie, Orange, Arles i Nîmes oglądał pozostałości cywilizacji rzymskiej i spotkał się z architektem Henri Revoilem, zajmującym się m.in. restauracją starożytnych zabytków. Wszystkie siły i środki poświęcał jednak na zorganizowanie większej wyprawy badawczej.

Zamiar swój doprowadził do skutku jesienią roku 1884: w ekspedycji, która trwała od września do grudnia wzięli udział: Felix Luschan, profesor Marian Sokołowski, George Niemann, Eugen Petersen, Wilhelm von Hartel, a także architekt i fotograf Maurycy Hartel. Kronikarzem wyprawy został malarz Jacek Malczewski [33]; uczestniczył w niej też – na pierwszym etapie – grecki pejzażysta Angelos Giallina, którego Lanckoroński zatrudnił już na miejscu „dla zdjęcia widoków” [34]. Dziennik podróży prowadził Marian Sokołowski [35], swoje wrażenia spisywał też Karol Lanckoroński [36].

Zadaniem, jakie postawili sobie członkowie wyprawy była inwentaryzacja zabytków starożytnych w Aspendos, Adalii, Sagalassos, Termessos, Side, Perge, Selge i Pandelissos, przy czym prace miały mieć charakter wstępny dla dalszych, zakrojonych szerzej badań. W listopadzie Eugen Petersen, Felix Luschan i Wilhelm von Hartel wyruszyli z Sagalassos w drogę powrotną, natomiast Lanckoroński, Malczewski i Sokołowski podążyli w głąb Azji Mniejszej, do Konyi. Rozpoczęte prace kontynuowano podczas następnej ekspedycji, która, także sfinansowana przez Karola Lanckorońskiego, wyruszyła we wrześniu 1885 roku [37]. Sam hrabia udziału w niej nie wziął, a kierownictwo objęli Eugen Petersen i George Niemann.

Wyniki badań na terenie Pamfilii i Pizydii opublikowane zostały w monumentalnym wydawnictwie o fundamentalnym znaczeniu dla późniejszych badaczy tego regionu. Städte Pamphyliens und Pisidiens, zredagowanym i sfinansowanym przez Karola Lanckorońskiego [38]. Nazwisko Lanckoroński kojarzono odtąd powszechnie z osiągnięciami niemieckiej i austriackiej archeologii na terenach Anatolii, a sukces wypraw archeologicznych otworzył mu drogę na naukowy Parnas. Został członkiem niemieckiego i austriackiego Instytutu Archeologicznego, w roku 1891 wybrano go członkiem Akademii Umiejętności w Krakowie [39], a w roku 1893, „w uznaniu jego wielkich zasług dla historii starożytnej oraz dla chwały naszej ojczystej nauki” [40] – członkiem-korespondentem Akademii Nauk w Wiedniu. 25 marca 1907 roku otrzymał doktorat honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie [41]; tytuł ten nadał mu również uniwersytet w Berlinie [42]. Sławę badacza i znawcy starożytności ugruntowały sfinansowane przez niego prace nad restauracją katedry w Akwilei, prowadzone przez George’a Niemanna i Heinricha Swobodę. Ich zwieńczeniem była kolejna monumentalna publikacja: Der Dom zu Aquileia, wydana w roku 1906. „Tymi dwoma dziełami zbudował sobie trwały naukowy pomnik” [43].

Kolejna „wędrówka artystyczna” hrabiego wiodła do północnej Afryki: w roku 1887 zwiedził starożytne rzymskie miasta: Biskrę, Batinę, Konstantynę i Hipponę, spotkał się z francuskim archeologiem Alfredem Louisem Delâttre, słynnym badaczem Kartaginy. W czerwcu tego roku wybrał się przez Drezno i Hamburg do Anglii, Danii i Szwecji – zwiedził m.in. Glasgow, Kopenhagę, Malmö, Lund [44]. Wielką wyprawą natomiast była podróż dookoła świata, jakkolwiek nie miała ona już charakteru stricte badawczego, a raczej poznawczy. W grudniu 1888 roku hrabia wyruszył z Marsylii do Colombo – w sierpniu 1889 roku dopłynął do Southampton, a stamtąd przez Londyn powrócił do Wiednia. Szlak wędrówki wiódł z Cejlonu w głąb Indii, do granicy z Afganistanem, wzdłuż łańcucha Himalajów do Kalkuty i Darjeeling, dalej do Singapuru, Hongkongu, Kantonu i do Japonii. 24 czerwca 1889 roku wypłynął z Jokohamy do San Francisco, i w ciągu miesiąca przemierzył koleją Stany Zjednoczone z zachodu na wschód.

Podróże były dla Lanckorońskiego okazją do powiększania kolekcji. „Artystyczne trofea” z wypraw badawczych do Azji Mniejszej pokazał w roku 1885 w Austriackim Muzeum Sztuki i Przemysłu [Österreichisches Museum für Kunst und Industrie], a dzieła sztuki dawnej oraz wyroby ówczesnego rzemiosła, nabyte podczas podróży dookoła świata – na wystawie otwartej w roku 1890 w wiedeńskim Muzeum Handlu [Handelsmuseum] [45].

Podróż dookoła świata była jego ostatnią tak długą wyprawą. Nigdy nie zrezygnował jednak z krótszych podróży. W roku 1891, razem z rzeźbiarzem Casparem Zumbuschem był na Korfu i w Albanii [46]. Latem 1912 roku wraz z synem Antonim odbył podróż przez Berlin i Hamburg do Glasgow i Edynburga, a potem do Islandii [47]. W maju 1929 roku wybrał się do Hiszpanii i Portugalii – w tej podróży towarzyszyła mu córka Karolina. Na wyprawę do Ameryki Południowej, którą planował mając już ponad osiemdziesiąt lat, sił mu już nie starczyło – tej podróży nie było mu już dane odbyć.


Wśród uczonych i artystów

Hans Tietze określił Lanckorońskiego trudnym do przetłumaczenia na język polski słowem „Kunstgraf” [48]. Pewnym autorytetem hrabia cieszył się nie tylko wśród archeologów, lecz także wśród historyków sztuki, jakkolwiek sam reprezentował raczej typ konesera niż uczonego, dysponującego określonymi dla tej dyscypliny metodami badawczymi i warsztatem naukowym. W jego obszernej korespondencji napotykamy na nazwiska: Wilhelma von Bode, Corneliusa Gurlitta, Gustawa Glücka, André Hallaysa, Henri Michela, Hansa Tietze; dowodem stałych kontaktów z Maxem Dvořákiem jest 218 listów wiedeńskiego uczonego do hrabiego Lanckorońskiego. Krakowskim badaczom służył natomiast radą, konsultował różne przedsięwzięcia artystyczne na terenie Galicji i w Krakowie. Marian Sokołowski zwracał się do niego z prośbą o dostarczenie statutu muzeów cesarskich jako wzoru dla organizującego się właśnie w Krakowie muzeum narodowego [49], zaproszono go też w charakterze konsultanta nowo powstającej placówki [50], zasięgano jego opinii w sprawie lokalizacji krakowskiego pomnika Adama Mickiewicza, to on ustalał reprezentację sztuki polskiej na wystawę w wiedeńskim Künstlerhaus w roku 1898. Był fundatorem i twórcą koncepcji artystycznej nagrobka królowej Jadwigi, wykonanego w Rzymie w latach 1901-1902 [51] przez Antoniego Madeyskiego dla katedry na Wawelu, a także fundatorem płyty kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, wykonanej przez Caspara Zumbuscha. Sfinansował wykonanie w latach 1881-1906 w Paryżu i Berlinie gipsowych odlewów najważniejszych rzeźb antycznych i renesansowych, które zapoczątkowały bibliotekę i zbiory utworzonego w roku 1884 Gabinetu Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego – Marian Sokołowski proponował ich wyeksponowanie w salach oraz na dziedzińcu arkadowym Collegium Iuridicum przy ul. Grodzkiej i widział już oczyma wyobraźni nad bramą wejściową budynku, pod herbem Uniwersytetu napis „Museum Lanckoronnum” z dewizą rodu Lanckorońskich: „Flammans pro recto” [52]. Zespół rzeźb, które miały być trzonem owego Museum Lanckoronnum, publiczność obejrzała w roku 1907, na wystawie w salach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie [53].

Spośród profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego Lanckoroński znał nie tylko Mariana Sokołowskiego. Utrzymywał kontakty z Jerzym Mycielskim, a innego pasjonata Włoch” – Juliana Klaczkę zapraszał do Rozdołu, spotykał się z nim we Włoszech.

Był inicjatorem utworzenia Gesellschaftsabende Östrerreichischer Kunstfreunde (Wieczorów towarzyskich austriackich przyjaciół sztuki) [54], których celem było stworzenie „badaczom, miłośnikom sztuki, kolekcjonerom i wszystkim zainteresowanym sztuką epok minionych od jej początków aż po połowę wieku XIX okazji do spotkań i wzajemnej wymiany poglądów”. Stowarzyszenie to organizowało m.in. wykłady – wśród nazwisk prelegentów często pojawia się nazwisko Karola Lanckorońskiego: w grudniu 1900 roku zaprezentował fotografie starych wiedeńskich domów [55], zapewne autorstwa Augusta Staudy, co miało związek z zakrojoną na szerszą skalę akcją przeciw niszczeniu dawnej architektury, która – na wzór innych europejskich metropolii, m.in. Paryża – ustąpić miała miejsca nowym arteriom komunikacyjnym i nowym gmachom (por. m.in. teksty Lanckorońskiego opublikowane w Zur Rettung Alt-Wiens [56]). 12 lutego 1901 zebrani wysłuchali jego wykładu o malarstwie japońskim [57], 12 marca 1903 - o rzeźbie indyjskiej [58], 20 marca 1905 – o włoskich ­cassoni­ [59], 20 lutego 1906, wspólnie z Heinrichem Swobodą, przedstawił publikację Der Dom zu Aquileia, a 30 marca 1908 zaprezentował Einige kleinere niederländische Gemälde und solche verwandter Herkunft; wykłady ilustrował przykładami dzieł sztuki pochodzącymi z jego własnych zbiorów.

Karol Lanckoroński utrzymywał rozległe kontakty z artystami – pisano o jego przyjaźni z Casparem Zumbuschem i Jackiem Malczewskim. Wspomagał ich finansowo, protegował, kupował ich dzieła. Znał Arnolda Böcklina [60]. W pracowni Hansa Makarta „wiele miłych chwil przeżył“ [61], zapewne brał udział w jego słynnych przedstawieniach historycznych, a w roku 1876 uczestniczyli obaj w prawykonaniu słynnej tetralogii Wagnera Pierścień Nibelunga, które inaugurowało otwarcie teatru Wagnerowskiego w Bayreuth.

Lanckoroński bywał w wiedeńskim domu malarza Kazimierza Pochwalskiego, profesora Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu [62]. Znał Henryka Rodakowskiego, który gościł często w majątku Lanckorońskich w Rozdole, gdzie toczył z gospodarzem długie dyskusje o sztuce, przeglądając fotografie ze słynnej rozdolskiej fototeki [63]. Dyskusjom tym przysłuchiwał się, szkicując, Jacek Malczewski. Przyjaźń z Malczewskim dokumentuje ponad dwieście rysunków i kilkanaście prac olejnych, namalowanych podczas pobytów malarza w Rozdole, bądź wykonanych na zlecenie hrabiego.

Lanckoroński znał też wielu ludzi pióra: utrzymywał kontakty z Hugonem von Hofmannsthalem, który w maju 1902 wygłosił odczyt w pałacu przy Jacquingasse 18 [64]. Znał też Rainera Marię Rilkego, któremu podarował swoje wiersze, a poeta miał wyrazić na ich temat pozytywną opinię i zadedykował hrabiemu jeden ze swoich utworów, którego mottem uczynił słowa Nicht Geist, nicht Inbrunnst – pierwszy wers jednego z ofiarowanych mu przez Lanckorońskiego wierszy [65]. Hrabia przyjaźnił się z austriackim poetą Maxem Mellem, korespondował z Maxem Kalbeckiem, być może poznał także Maurycego Maeterlincka – jeśli rzeczywiście doszło do ich spotkania, które w roku 1903 miał zaaranżować Hofmannsthal [66]. Sam także dość często pisywał wiersze; był to rodzaj poezji czytywanej zapewne w gronie najbliższych i nie przeznaczonej do publikacji [67]. Krótkie komentarze wierszem odnajdujemy czasem na odwrociach fotografii przesyłanych znajomym. Do ulubionych poetów Lanckorońskiego należał Johann Wolfgang Goethe, którego wiersze recytował z pamięci; był też jednym z pierwszych członków założonego w roku 1878 wiedeńskiego Goethe-Verein.


W służbie monarchii

W 1874 roku, po śmierci ojca, Karol Lanckoroński otrzymał po nim dziedziczny fotel w austriackiej Izbie Panów [Herrenhaus]. Tak jak ojciec piastował godność tajnego radcy dworu, a 24 grudnia 1878 roku mianowany został podkomorzym. W roku 1914, cesarz mianował go wielkim podkomorzym [68] – nominację tę postrzegać należy nie tylko przez pryzmat rodzinnych tradycji i wpływów (wielkim podkomorzym był jego stryj Karol), lecz także, a może przede wszystkim, jako wyraz rzeczywistego uznania dla jego działalności i zasług.

Z właściwą sobie energią planował Lanckoroński daleko idące zmiany (zbyt dużą ilość urzędników planował zastąpić mniejszą, ale lepiej opłacanych, postulował decentralizację zbiorów cesarskich: proponował wzniesienie odrębnego budynku dla zbiorów starożytnych i umieszczenie galerii obrazów ponownie w Górnym Belwederze, przy czym sale w Dolnym Belwederze miały być zarezerwowane na tzw. Sekundärgalerie). Nie udało mu się jednak wprowadzić wielu reform. „Nie mogłem w ogóle nic zrobić” – wspominał – „cesarz Franciszek Józef był już starym człowiekiem (...) Nowe idee prawie nie znajdowały do niego dostępu. Wkrótce wybuchła wojna światowa i wszyscy mieliśmy już inne troski” [69].

Karol Lanckoroński należał do kuratorium k.k. Östrerreichisches Handelsmuseum (c. k. Austriackiego Muzeum Handlu) oraz k.k. Östrerreichisches Museum für Kunst und Industrie (c. k. Austriackiego Muzeum Sztuki i Przemysłu). Był członkiem powołanej w roku 1863 Kunstkommission (komisja ds. sztuki) w Ministerstwie Wyznań i Oświaty (po raz pierwszy wymieniony w jej składzie w roku 1902 [70]). W roku 1898 utworzono w tymże ministerstwie drugi organ doradczy: radę ds. sztuki – Kunstrat; wśród jej członków wymieniany jest także Karol Lanckoroński (po raz pierwszy w roku 1900 [71]).

Lanckoroński włączył się czynnie w proces tworzenia austriackich instytucji państwowych, odpowiedzialnych za ochronę zabytków, zapoczątkowany przez Aloisa Riegla, a kontynuowany skutecznie przez Maxa Dvořaka. Pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Zentralkommission für Erforschung und Erhaltung der Kunst- und historischen Denkmale (Komisja Centralna ds. Badań i Zachowania Zabytków  Historycznych i Sztuki). W ramach wewnętrznych struktur Zentralkommision był członkiem Sektion für mittelalterliche und neuzeitliche Denkmale (Sekcji zabytków śreniowiecznych i nowożytnych, razem z Heinrichem Swobodą, Casparem Zumbuschem, Maxem Dvořakiem i Stanisławem Tomkowiczem) oraz Restaurierungskomitee, Komitee für Heimatschutz und Kunstfragen, Publikationskomitee, Komitee für Denkmalschutzgebung (Komitetów ds. restauracji, ochrony „swojskości” i spraw sztuki, publikacji i ustawodawstwa dot. ochrony zabytków). Z jego inicjatywy utworzono w Krakowie ekspozyturę Zentralkommission pod nazwą Krajowy Urząd Konserwatorski, którym od 1 maja 1914 kierował Tadeusz Szydłowski [72].

16 grudnia 1908 roku wybrano go przewodniczącym Verein zum Schutze und Erhaltung der Kunstdenkmäler Wiens und Niederösterreichs (Stowarzyszenia ds. ochrony i zachowania zabytków Wiednia i Dolnej Austrii) [73]. Był jednym z niekwestionowanych autorytetów w dziedzinie ochrony zabytków. „W ostatnich latach nie dyskutowano w Austrii, zwłaszcza w Wiedniu, żadnej publicznej sprawy dotyczącej sztuki, w której nie zabrałby głosu, zajmował się wszystkimi sprawami związanymi z budownictwem i ochroną zabytków nie tylko jako wiceprzewodniczący Zentralkommisssion, bo przy jego pasji każda ze spraw stawała się niemal jego własnym problemem” [74]. W roku 1901 zaangażował się w obronę zachodniego portalu wiedeńskiej katedry Św. Szczepana, tzw. Riesentor [75], któremu zamierzano przywrócić „mniemaną dawną romańską formę” [76]. Uczestniczył też w batalii o zachowanie integralności Karlsplatz (Placu Karola) w Wiedniu, gdzie planowano budowę Kaiser Franz Joseph-Stadtmuseum (Muzeum Miejskiego im. Cesarza Franciszka Józefa). Budynek ten – w opinii fachowców – miał znacząco zmienić układ urbanistyczny placu, którego dominantę stanowił kościół Św. Karola Boromeusza. Kwestia ta, dyskutowana od roku 1899, budziła wielkie emocje, nie tylko w środowisku wiedeńskich konserwatorów. Konkurs na nowy budynek wyłonił dwóch zwycięzców: Otto Wagnera, propagującego nowatorskie rozwiązania w duchu nadchodzącego modernizmu, i Friedricha Schachnera, architekta kończącej się epoki historyzmu, preferującego formy wiedeńskiego baroku. Dyskusja, początkowo w gronie fachowców, przeniosła się wkrótce na łamy prasy i druków ulotnych. Nasiliła się jesienią i zimą 1907 roku, gdy po śmierci Schachnera rozważano realizację projektu Wagnera. Posypały się wówczas protesty. Sprzeciw wyrażał Künstlerhaus, Zentralkommission, Verein zum Schutze und zur Erhaltung der Kunstdenkmäler Wiens und Niederösterreichs. Gdy postanowiono rozpocząć rozmowy z Wagnerem na temat realizacji jego projektu, Karol Lanckoroński, książę Franz von Liechtenstein, hrabiowie: Hans Wilczek i Friedrich Schönborn skierowali do burmistrza Wiednia petycję, domagając się zaniechania budowy w wyznaczonym miejscu tłumacząc, że jest to „ciężki grzech wobec ducha budowli i przeciw artystycznej opinii miasta Wiednia” [77]. Wkrótce zebrano pod nią 6000 podpisów i 17 grudnia 1907 roku Lanckoroński, Wilczek i Paul Schoeller przekazali ją burmistrzowi [78]. Sprzeciwiając się budowie muzeum w nowoczesnej formie architektonicznej, Lanckoroński nie był jednak przeciwny zabudowie placu w ogóle – postulował wzniesienie tam budynku dla pomieszczenia kolekcji starożytności Kunsthistorisches Museum (Muzeum Historii Sztuki), a za wzór stawiał monachijską Gliptotekę [79].

Lanckoroński uczestniczył też czynnie w debacie o przyszły kształt zamku królewskiego na Wawelu, wykupionego od austriackiego wojska [80]. Starania o zwrot narodowi polskiemu dawnej rezydencji królów polskich podejmowano na dworze cesarskim w Wiedniu od lat osiemdziesiątych XIX wieku. To Karol Lanckoroński nazwał fakt stacjonowania austriackiego wojska na wzgórzu i w królewskim zamku mocnym słowem Kulturschande, które padło z jego ust na forum wiedeńskiego parlamentu [81]. To on – wraz z Friedrichem Ohmannem konsultował przedłożony władzom konserwatorskim w Wiedniu projekt rekonstrukcji Wawelu opracowany przez krakowskiego architekta Zygmunta Hendla. Był jednym z czterech pochodzących z nominacji członków [82] Komitetu Krajowego, zwanego potocznie wawelskim (była to instytucja o charakterze opiniodawczym i kontrolnym, z szerokimi kompetencjami odnośnie do decyzji o artystycznym kształcie zamku). Jego poglądy i koncepcje, zgodne ze stanowiskiem wiedeńskich konserwatorów, postulujących zachowanie budowli wraz z wszelkimi późniejszymi nawarstwieniami, budziły sprzeciw środowiska konserwatorów krakowskich. W wykładzie, wygłoszonym w Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 1908 tak mówił o siedzibie polskich królów: „Trzeba więcej niż kiedykolwiek poszanowania tego, co jeszcze stoi i jeszcze żyje ze wszystkich epok, z wyjątkiem czysto utylitarnych i szpecących dodatków z epoki, gdy taki budynek służył podrzędnym celom” [83]. Lanckoroński był zwolennikiem restauracji historycznej, ale rozumianej bardziej radykalnie niż proponował to Stanisław Tomkowicz, który określił jej zasady w roku 1901, proponując kryterium „cechy artystycznej”. Sprzeciwiał się też daleko idącym rekonstrukcjom.

W broszurze Nieco o nowych robotach na Wawelu [84] krytykował współczesne realizacje artystyczne w katedrze na Wawelu: baldachim nad nagrobkiem Władysława Łokietka oraz polichromie: Józefa Mehoffera w skarbcu katedralnym i Włodzimierza Tetmajera w kaplicy królowej Zofii. Zarzucał artystom m.in., że nie potrafili „dostroić swej duszy do poważnej atmosfery murów” [85] i nie zrozumieli zasady stosowności, wedle której piękno i harmonia wynikają z celowości i praktyczności dzieła. Nowoczesne malarstwo raziło go swoją barwą i dekoracyjnością w murach dawnej budowli, a za odpowiednie do majestatu katedry uznawał swoje fundacje: wzorowany na renesansowej rzeźbie włoskiej nagrobek królowej Jadwigi Antoniego Madeyskiego i pseudośredniowieczną płytę kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, wykonaną w duchu historyzmu przez Caspara Zumbuscha. Taka postawa była przyczyną jego konfliktu z Józefem Mehofferem, który w polemicznym tekście, opublikowanym m.in. w Ver Sacrum odpowiadał na zarzuty hrabiego w słusznej skądinąd obawie, że głos cieszącego się autorytetem „człowieka zagranicznego” zaważy nie tylko na odnowieniu katedry; przyczyni się też do stworzenia swoistego kanonu, blokującego wszelką spontaniczną twórczość [86].

Na skutek interwencji Lanckorońskiego biskup Jan Puzyna wstrzymał prace w katedrze wawelskiej [87], a na przełomie kwietnia i maja 1903 roku wycofano też zamówienie na witraże dla katedry w Płocku, złożone artyście po jego zwycięstwie w konkursie w grudniu 1901 roku [88].


W opiniach Polaków

Polacy bardzo różnie oceniali Lanckorońskiego. Zarzucano mu nie tyle „manię światową”, która irytowała Juliana Klaczkę [89] i chyba nawet nie to, że po polsku mówił twardo, wplatając niemieckie słowa [90], lecz głównie to, jakoby z Polakami w Wiedniu kontaktów towarzyskich nie utrzymywał [91], był „przeczulony w swym lojalizmie wobec cesarza” [92], że się zbytnio „zaustriaczył” [93], a dom jego „miał charakter raczej niemiecki” [94]. O tym, że wśród Polaków cieszył się nienajlepszą opinią wiedziano powszechnie, o czym świadczyć mogą słowa Carla Burckhardta z cytowanego już listu do Maxa Rychnera: „Wielu spośród równych mu urodzeniem nie lubiło go, uważając – niesłusznie – że się w Austrii zbytnio zasymilował” [95].

Wśród pozytywnych sądów Polaków o Lanckorońskim przeważają głosy o jego aktywności na rzecz promocji polskiej kultury i niebywałej skuteczności jego poczynań. Dzięki jego staraniom i finansowemu wsparciu Siegfried Lipiner przełożył na język niemiecki zarówno Pana Tadeusza Adama Mickiewicza, jak i Dziady [96], które stały się inspiracją dla Gustava Mahlera w jego I części symfonii c-moll, ukończonej w roku 1894 [97].

Lanckoroński był przewodniczącym komitetu wykonawczego międzynarodowej wystawy muzyki i teatru, otwartej w Wiedniu 7 maja 1892, angażując się w przygotowanie działu polskiego. W roku 1910 wraz z Władysławem Lubomirskim [98] patronował występowi Artura Rubinsteina, młodego polskiego pianisty, który koncertował w wiedeńskiej sali Bösendorfera. Koncertu tego słuchał m.in. młody Ferdynand Goetel, późniejszy pisarz i publicysta – dzięki „paczce zaproszeń”, które dla siebie i kolegów otrzymał od Lanckrońskiego [99]. Karol Lanckoroński uczestniczył w przygotowaniu wystaw sztuki polskiej: otwartej 11 kwietnia 1915 roku w wiedeńskim Künstlerhaus oraz w roku 1928 w budynku „Secesji” [100]. Czynił też starania o pokazanie na jednej z wiedeńskich scen sztuki Gabrieli Zapolskiej Tamten, wystawionej w Krakowie w roku 1898, zaadaptowanej dla sceny niemieckiej przez Bernarda Szarlitta [101].

Podczas I wojny światowej „w pałacu swym wiedeńskim przyjmywał (!) i łączył rozprószoną (!) kolonię polską i dzielił z nią troski i niepokoje o losy kraju ojczystego” [102]. Tutaj też odbyło się jedno z posiedzeń Rady Regencyjnej, namiastki polskiej władzy państwowej w Królestwie Polskim [103].

Lanckoroński, wielki admirator mozaiki narodowościowej w ramach monarchii austro-węgierskiej, widział Polskę jako autonomiczny składnik cesarstwa „austriacko-węgiersko-polskiego”. „Głęboko przeżył śmierć cesarza i koniec tych nadziei – wspominała po latach jego córka [104], niemniej ukonstytuowanie się niepodległego państwa polskiego powitał z wielką radością.

Po odzyskaniu przez Polskę suwerenności Karol Lanckoroński pozostał jednak w Wiedniu. Nie planował też – jak sugerowano – przeniesienia do Polski swoich zbiorów. „Świadomy, że przeniósłszy się do Polski musiałby w podeszłym wieku wziąć udział w politycznym życiu młodej Rzeczypospolitej, na co brakło mu doświadczenia i znajomości zaboru rosyjskiego, postanowił dokonać starych lat w starym domu”– pisał Ferdynand Goetel, który po raz ostatni widział hrabiego w roku 1925 [105].

U schyłku życia Karol Lanckoroński – „ostatni humanista wśród europejskiej arystokracji” [106] – tak mówił o sobie: „Jestem Polakiem (…) W nowej Polsce zainicjowałem też niejedno w dziedzinie kultury, co zostało zrealizowane, i jestem szczęśliwy, że jako stary człowiek mogę coś dla nowej Polski uczynić” [107].

[1] Artur Ernst, Beim Grafen Lanckoronski, „Neues Wiener Tagblatt“ 195, 17 lipca 1933, s. 2.
[2]
Karolina Lanckorońska, Energiczna pedagogia, „Dziennik Polski” 249 (Londyn), 18 października 1989, s. 4.
[3]
Paul Thun-Hohenstein, Der alte Lanckoroński, „Die Presse“, 4 listopada 1948, s. 14.
[4]
Juliusz Twardowski, Lanckoroński. Vortrag gehalten im Verein der Museumsfreunde zu Wien am 26. November 1934, Wien [1934], s. 3.
[5]
Magnat polski wielkim dygnitarzem dworskim w Wiedniu, „Świat” 10, 7 marca 1914.
[6]
Twardowski, Lanckoroński, s. 3.
[7]
A.F.S. [Adalbert Franz Seligmann], Graf Karl Lanckoroński (Ein Nachruf), „Neue Freie Presse” 24729, 18 lipca 1933, s. 2.
[8]
Kazimierz Chłędowski, Pamiętniki, t. 1-2, Kraków 1957, s. 176.
[9]
List z Rodaun 23 lipca 1901; Briefwechsel Hugo von Hofmannsthal Christiane Gräfin Thun-Salm. Mit Briefen Hofmannsthals an Paul Thun-Hohenstein, Frankfurt/M 1999, s. 11; Konrad Heumann (red.), Hugo von Hofmannsthal und Karl Lanckoroński. Briefe und Zeugnisse, w: Hofmannsthal-Jahrbuch zur europäischen Moderne 12, 2004, s. 223.
[10]
List z Pragi, 29 czerwca 1901; Briefwechsel Hugo von Hofmannsthal Christiane Gräfin Thun-Salm, s. 9; Heumann, Hugo von Hofmannsthal und Karl Lanckoroński, s. 221.
[11]
Graf Karl Lanckoroński, „Internationale Sammler-Zeitung” 25/1415, 1 sierpnia 1933.
[12]
Wojciech Kossak, Wspomnienia, oprac. Kazimierz Olszański, Warszawa 1974, s. 363.
[13]
Ludwig Curtius, Deutsche und antike Welt. Lebenserinnerungen, Stuttgart 1950, s. 294.
[14]
T. Rutowski, odnosząc się do nieprzychylnych sądów Lanckorońskiego o dziełach Wacława Szymanowskiego, cyt. za Hans Bisanz, Polscy artyści w wiedeńskich stowarzyszeniach, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego 455, Prace Polonijne 2, 1976, s. 48.
[15]
Kossak, Wspomnienia, s. 363.
[16]
Ze wspomnień wnuka Piotra Bieńkowskiego; cyt. za: Ryszard Zieliński, Gry majowe. Pamiętnik spóźnionego, Warszawa 1983, s. 116-118.
[17]
Stanisław Cynarski, Dzieje rodu Lanckorońskich z Brzezia: od XIV do XVIII wieku, Warszawa-Kraków 1996; Rody magnackie Rzeczypospolitej, Warszawa 2009, s. 82-96.
[18]
Taką datę nosi pierwszy spośród blisko tysiąca listów Wilhelma von Hartla do Lanckorońskiego; Wien, ÖNB, Autogr. 618/1-17, 619/1-12, 620/1-9.
[19]
Ernst, Beim Grafen Lanckoronski.
[20]
Max Dvořák, Vorwort, w: Ausgewählte Kunstwerke der Sammlung Lanckoroński, Wien 1918, s. 2.
[21]
Nora Fugger, Im Glanz der Kaiserzeit, Wien 1931, s. 226.
[22]
Adalbert Franz Seligmann (red.), Carl Leopold Müller. Ein Künstlerleben in Briefen, Bildern und Dokumenten, Wien 1922, s. 51, przyp. 49.
[23]
Ernst, Beim Grafen Lanckoronski.
[24]
Wien, ÖNB, Autogr. 616/23-1.
[25]
Hans Tietze, Karl Graf Lanckoroński, „Kunstchronik und Kunstmarkt” 54/6, 22 listopada 1918, s. 113.
[26]
Karolina Lanckorońska, Pan Jacek, w: Szkice wspomnień, Warszawa 2005, s. 36-43.
[27]
Dvořák Vorwort, s. 4.
[28]
Karol Lanckoroński, Na około Ziemi 1888-1889. Wrażenia i poglądy, Kraków 1893, s. VII.
[29]
Rękopis dziennika: Wien, ÖNB, Cod. Ser. n. 14788.
[30]
Joachim Śliwa, Karol Lanckoroński w Egipcie, 1875/1876, w: Badacze, kolekcjonerzy, podróżnicy. Studia z dziejów zainteresowań starożytniczych, Kraków 2012, s. 227-244.
[31]
Karl Lanckoroński, Ein Ritt durch Kilikien. Zuerst veröffentlicht in der Beilage der Münchner Allgemeinen Zeitung 20. bis 23. April 1886, Wien b. d, s. 5.
[32]
Städte Pamphyliens und Pisidiens. Unter Mitwirkung von G. Niemann und E. Petersen, herausgegeben von Karl Grafen Lanckoroński, Bd. I: Pamphylien, Wien 1890, s. I-II.
[33]
O rysunkach i akwarelach Malczewskiego związanych z wyprawą: Tadeusz Szydłowski, Malczewskis Illustrationen zu der Kleinasiatischen Expedition des Jahres 1884, w: Ausgewählte Kunstwerke, s. 117-119; tenże, Wyprawa archeologiczna do Azji Mniejszej w r. 1884 ilustrowana przez Jacka Malczewskiego, „Kurier Literacko-Naukowy” (dodatek do „Ilustrowanego Kuriera Codziennego”) 24/163, 1931, s. 3-4; Mieczysław Paszkiewicz, Jacek Malczewski w Azji Mniejszej i w Rozdole, Londyn 1972 (także w języku angielskim: Jacek Malczewski in Asia Minor and in Rozdół, London 1972); Artysta i Jego Mecenas. Nieznane rysunki Jacka Malczewskiego ze zbiorów Lanckorońskich, Kraków 1995; Mitologia Malczewskiego (katalog wystawy), oprac. Teresa Grzybkowska [Warszawa] 1995; Joanna Winiewicz-Wolska, Karol Lanckoroński i jego córka w rysunkach Malczewskiego, w: Donatorce – w hołdzie. Katalog wystawy odnowionych obrazów i rodzinnych pamiątek z daru Karoliny Lanckorońskiej / To the Donor in Hommage. Catalogue of Restored Paintings and Family Mementoes from Karolina Lanckorońska’s Donation, Kraków 1998 s. 28-35, 132-179; Antoni Sarkady, Kilka uwag o anatolijskich rysunkach Jacka Malczewskiego z daru Karoliny Lanckorońskiej, w: Galicja. Pismo Kulturalno-Naukowe 1, 2000, s. 55-61; Orientalizm w malarstwie, rysunku i grafice w Polsce w XIX i 1. połowie XX wieku (katalog wystawy), Warszawa 2008, poz. 267-271.
[34]
Marian Sokołowski, Z dziennika podróży. Adriatyk, Archipelag i wyspa Rodos (dokończenie), Przegląd Polski 20/3, 1886, s. 269.
[35]
Marian Sokołowski, Z dziennika podróży. Adriatyk, Archipelag i wyspa Rodos, Przegląd Polski 19/4,1885, s. 418-447; tenże, Z dziennika podróży, 1886.
[36]
Dziennik rozpoczyna się 30 sierpnia, kończy 4 grudnia 1884; Wien, ÖNB, Cod. Ser. n. 14773-14775.
[37]
Listy z Wiednia. Polska wyprawa do Małej Azji, „Tygodnik Ilustrowany” 6/40, 5 września 1885, s. 156.
[38]
Städte Pamphyliens und Pisidiens, t. I: Pamphylien, Wien 1890, t. II: Pisidien, Wien 1892 (wersja polska: Miasta Pamfilii i Pizydii, t. I, przeł. M. Sokołowski, Kraków 1890, t. II, przeł. M. Ćwikliński, P. Bieńkowski, Kraków 1896; wersja francuska, przeł. M. Colardeau: Les Villes de la Pamphylie et de la Pisidie, t. I, Paris 1890, t. II, Paris 1893).
[39]
Rocznik Akademii Umiejętności w Krakowie, 1891/1892, s. 37. List Mariana Sokołowskiego do Karola Lanckorońskiego, 27 września 1890: Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Spuścizna Karoliny Lanckorońskiej, Korespondencja Mariana Sokołowskiego, sygn. k-III-150.
[40]
 Camillo Praschniker, Karl Graf Lanckoroński, w: Akademie der Wissenschaften in Wien. Almanach für das Jahr 1934, 84, Wien 1935, s. 291-292.
[41] Małgorzata Biernacka-Lubańska, Ekspedycja Karola Lanckorońskiego do Azji Mniejszej, „Meander” 41, 1986, s. 10
[42] Andrzej Śródka, Uczeni polscy XIX-XX stulecia, t. II, Warszawa 1995, s. 456-457.
[43]
Praschniker, Karl Graf Lanckoroński, s. 293.
[44]
Rękopis obejmuje okres 16-23 czerwca 1887; Wien, ÖNB, Cod. Ser. n. 15182.
[45]
Jacob von Falke, Die Kunstgegenstände und Alterthümer des Grafen Karl Lanckoroński im Österreichischen Museum, „Wiener Zeitung“ 140, 21 czerwca 1885, s. 3-5; Catalog der ostasiatischen Sammlungen des Grafen Carl Lanckoronski. Ausgestellt im k. k. österreichischen Handels-Museum (Börsegebäude), Wien 1890.
[46]
List Mariana Sokołowskiego do Karola Lanckorońskiego, 14 grudnia 1891; Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Spuścizna Karoliny Lanckorońskiej, Korespondencja Mariana Sokołowskiego.
[47]
Dziennik podróży: Wien, ÖNB, Cod. Ser. n. 35801.
[48]
Tietze, Karl Graf Lanckoroński, s. 113.
[49]
List Mariana Sokołowskiego do Karola Lanckorońskiego, 23 listopada 1879; Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Spuścizna Karoliny Lanckorońskiej, Korespondencja Mariana Sokołowskiego.
[50]
List Mariana Sokołowskiego do Karola Lanckorońskiego, 3 grudnia 1879; Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Spuścizna Karoliny Lanckorońskiej, Korespondencja Mariana Sokołowskiego.
[51]
Angela Sołtys, Pomniki Antoniego Madeyskiego na tle problemu restauracji katedry krakowskiej, w: Studia Waweliana 3, 1994, s. 157.
[52]
List Mariana Sokołowskiego do Karola Lanckorońskiego, Kraków, 15 lipca 1888; Archiwum Nauki PAN i PAU w Krakowie, Spuścizna Karoliny Lanckorońskiej, Korespondencja Mariana Sokołowskiego.
[53]
Katalog wystawy rzeźby włoskiej z XV wieku i innych dzieł rzeźbiarskich z fundacji J. Exc. hr. Karola Lanckorońskiego dla Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 1907.
[54]
Zawiązali je arystokraci zebrani 23 maja 1900 w zamku Kreuzenstein u hr. Hansa Wilczka: książę Franz von Liechtenstein, hrabiowie: Hugo Traun, Arthur Bylandt, Friedrich Schönborn, Paul Gautsch i Wilhelm von Weckbecker. Honorowym prezesem został książę Johann II von Liechtenstein.
[55]
Wykład odbył się 16 grudnia 1900; Gesellschaftsabende österreichischer Kunstfreunde 1900-1916, wyd. Theyer & Hardtmuth, Wien b.d., t. 1.
[56]
Zur Rettung Alt-Wiens (=Flugschriften des Vereins zum Schutze und zur Erhaltung des Kunstdenkmäler Wiens und Niederösterreichs II), Wien-Leipzig 1910.
[57]
Karl Lanckoroński, Etwas von japanischer Malerei. Vortrag gehalten am dritten Gesellschaftsabend Österreichischer Kunstfreunde 12. Februar 1901 von Karl Grafen Lanckoroński, Wien [1901]
[58]
Über einige indische Skulpturen, w: Gesellschaftsabende, t. 1.
[59]
Karl Lanckoroński, Einiges über italienische bemalte Truhen. Vortrag gehalten am 7. Gesellschaftsabend des Winters 1904-1905, 20. März von Karl Grafen Lanckoroński, Wien 1905.
[60]
O wizycie w pracowni artysty we Florencji opowiedział Arthurowi Ernstowi w r. 1928, zob. Ernst, Beim Grafen Lanckoroński.
[61]
S. Krzywoszewski, Pałac wiedeński i zbiory Karola hr. Lanckorońskiego, „Życie i Sztuka” (dodatek do „Kraju”) 6, Petersburg, 7 lutego 1903, s. 1-3; 7, Petersburg, 14 lutego 1903, s. 2; Roman Taborski, Polacy w Wiedniu, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1992, s. 121.
[62]
Alfred Wysocki, Sprzed pół wieku, Kraków 1956, s. 249-250; Taborski, Polacy w Wiedniu, s. 133.
[63]
O fototece rozdolskiej K. Niedobitowski, Rozdół. Gniazdo magnackich rodów, „Światowid” 10, 5 marca 1938.
[64]
Hugo von Hofmannsthal, Ansprache, gehalten von Hugo von Hofmannsthal am Abend des 10. Mai 1902 im Hause des Grafen Karl Lanckoroński. Als Manuskript gedruckt, Wien 1902, przedruk w: Hugo von Hofmannsthal, Sämtliche Werke, 33: Reden und Aufsätze 2, wyd. Konrad Heumann, Ellen Ritter, Frankfurt/M 2009, s. 7-11; w języku polskim P. Hertz [Hugo von Hofmannsthal], U wrót nieskończonego królestwa. Przemówienie wygłoszone wieczorem 10 maja 1902 roku w domu hrabiego Karola Lanckorońskiego, „Tygodnik Powszechny" 44, 29 października 1995.
[65]
5 listów Rilkego do Lanckorońskiego z 1926 r.; Wien, ÖNB, Autogr. 616/21,1-5.
[66]
List Hofmannsthala do Lanckorońskiego, styczeń 1903, Universitätsbibliothek Basel, Nachlass C. J. Burckhardt, sygn. D 83; przedruk w: Heumann, Hugo von Hofmannsthal und Karl Lanckoroński, s. 233-234.
[67]
Drukiem ukazało się jedynie dziesięć krótkich wierszy opatrzonych tytułem Venezianisches Tagebuch, Wien 1905.
[68]
Ernennung zum Oberstkämmerer, 3 lutego 1914; Wien, ÖNB, Autogr. 615/10-1.
[69]
Ernst, Beim Grafen Lanckoronski, s. 2.
[70]
Jercen Bastiaan van Heerde, Staat und Kunst. Staatliche Kunstförderung 1895 bis 1918, Wien-Köln-Weimar 1993, s. 330.
[71]
Bastiaan van Heerde, Staat und Kunst, s. 33
[72]
Jerzy Gadomski, Tadeusz Szydłowski, w: Lech Kalinowski (red.), Stulecie Katedry Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego (1882-1982), Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego 930, Prace z historii sztuki 19, 15 (1990), s. 63.
[73]
Na walnym zebraniu 3 kwietnia 1909 tak mówił do zebranych: „Ich werde nach meinen besten Kräften trachten, die Zwecke des Vereines verwirklichen zu helfen [...] unsere Vereinigung für die Bestrebungen der Denkmalpflege so nutzbringend als möglich zu gestalten“, w: Mitteilungen der k. k. Zentralkommission für Erforschung und Erhaltung der Kunst und Historischen Denkmale 8/4, 1909, s. 166.
[74]
Tietze, Karl Graf Lanckoroński, s. 114.
[75]
Heinrich Swoboda, Zur Lösung der Riesentorfrage. Das Riesentor des Wiener St. Stephansdomes und seine Restaurierung, Wien 1902.
[76]
Karol Lanckoroński, Nieco o nowych robotach w katedrze na Wawelu, Kraków 1903, s. 9.
[77]
„Neue Freie Presse“, 8. Dezember 1907, s. 14; przedruk w: Peter Haiko, Otto Wagner und das Kaiser Franz Josef-Stadtmuseum: das Scheitern der Moderne in Wien (katalog), Historisches Museum der Stadt Wien, Tübingen 1988, s. 75.
[78]
Max Dvořák, Die Karlsplatzfrage, „Neue Freie Presse”, 21 grudnia 1909, s. 1 nn; Wilhelm von Weckbecker, Der Museumsbau auf dem Karlsplatz, „Neue Freie Presse”, 20 stycznia 1910.
[79]
Karl Lanckoroński, Abhandlungen über die künstlerischen und wissenschaftlichen Institute des Kaiserhauses, Wien, ÖNB, Cod. Ser. n. 14793, s. 6.
[80]
O dziejach odnowy Wawelu zob.: Paweł Dettloff, Marcin Fabiański, Andrzej Fischinger, Zamek Królewski na Wawelu. Sto lat odnowy (1905-2005), Kraków 2005.
[81]
Zdarzenie to, według Karoliny Lanckorońskiej, miało miejsce w r. 1908 zob.: Karolina Lanckorońska, W hołdzie Rzeczypospolitej. Dzieła sztuki po Rzewuskich i Lanckorońskich w Polsce, „Tygodnik Powszechny” 44, 30 października 1994, s. 8.
[82]
Oprócz Lanckorońskiego w skład Komitetu weszli: Andrzej Potocki, Leon Piniński i Marian Sokołowski.
[83]
„Gazeta Lwowska” 98/144, 25 czerwca 1908, s. 1.
[84]
Lanckoroński, Nieco o nowych robotach; przedruk w: Wokół Wawelu. Antologia tekstów z lat 1901-1909, red. Jarosław Krawczyk, Warszawa-Kraków 2001, s. 99-103. Omówienie poglądów Lanckorońskiego zob.: Karola Lanckorońskiego „Nieco o nowych robotach w katedrze na Wawelu“, w: Mit – Symbol – Mimezis. Studia z dziejów teorii i historii sztuki dedykowane Profesor Elżbiecie Wolińskiej-Wolszleger, Lublin 2009, s. 249-268.
[85]
Lanckoroński, Nieco o nowych robotach, s. 19.
[86]
Józef Mehoffer, Uwagi o sztuce. Odpowiedź na list Karola hr. Lanckorońskiego w sprawie restauracji katedry na Wawelu, Kraków 1903; Tenże, Glossen über die Kunst. Antwort auf den Brief des Grafem Lanckoroński in Angelegenheit der Restaurierung der Kathedrale auf dem Wawel, „Ver Sacrum“, 14-15 lipca 1903, s. 245-261.
[87]
Anna Zeńczak, Polichromia katedry Wniebowzięcia Matki Boskiej w Płocku 1901-1903, w: Józef Mehoffer Opus Magnum (katalog wystawy), Muzeum Narodowe w Krakowie, Kraków 2000, s. 190-191. Postawę Lanckorońskiego ocenił surowo William Ritter: „Wydawało się, że Wawel otrzymał zespół dekoracyjny pomyślany tak całościowo i o takim prestiżu, jak katedra we Fryburgu. Praca Mehoffera została jednak przerwana przez niespodziewaną i niesprawiedliwą interwencję hrabiego Lanckorońskiego-Brzezie (…) Niestety, awantura ta pociągnęła za sobą rozwiązanie umowy, zlecającej Józefowi Mehofferowi zamówienie na witraże dla katedry płockiej”; William Ritter, Un peintre polonais – Joseph Mehoffer. Etudes d’art étranger, Paris 1906, cyt. za Adam Radajewski, Józef Mehoffer, Warszawa 1976, s. 90; zob. też. Bisanz, Polscy artyści w wiedeńskich stowarzyszeniach, s. 47.
[88]
„Ver Sacrum“, 15 lipca 1903, s.14. Mehoffera poparła Berta Zuckerkandl w artykule: Hat der Mäzen das Veto-Recht?, in: Die Kunst 9, 1904; o tym szerzej Anna Baranowa, Krytycy wiedeńscy o „Sztuce”- Ludwig Hevesi, Hermann Bahr, Berta Zuckerkandl, w: Anna Baranowa (red.), Stulecie Towarzystwa Artystów Polskich „Sztuka”, (=Ars Vetus et Nova 4), Kraków 2001, s. 73-74.
[89]
Zbigniew Baran, Itaka Juliana Klaczki, Kraków 1998, s. 98.
[90]
K. Goryńska, Karol Lanckoroński. Kartka ze wspomnień osobistych, „Świat” 30, 29 sierpnia 1933, s. 4.
[91]
Wysocki, Sprzed pół wieku, s. 249.
[92]
Marian Rosco-Bogdanowicz, Wspomnienia, Kraków 1959, t. II, s. 62, za nim Roman Taborski, Karol Lanckoroński – wiedeński mecenas i kolekcjoner sztuki, Przegląd Humanistyczny 13, 1969, s. 160.
[93]
Ferdynand Goetel, Patrząc wstecz. Wspomnienia, Kraków [1998], s. 153.
[94]
Wysocki, Sprzed pół wieku, s. 249.
[95]
Carl Jacob Burckhardt an Max Rychner. Briefe 1926-1965, wyd. Claudia Mertz-Rychner, Frankfurt/M 1970, s. 47.
[96]
Siegfried Lipiner, Poetische Werke von Adam Mickiewicz, t. I: Herr Thaddäus, Leipzig 1882 (II wyd. 1898), t. II: Totdenfeier, Leipzig 1887.
[97]
I. Janicki, Mahler alla polacca, „Ruch Muzyczny” 17, 23 sierpnia 1993, s. 5.
[98]
W roku 1914 zorganizowano w Wiedniu cykl koncertów muzyki polskiej, a patronat nad nim objęli Karol Lanckoroński i Władysław Lubomirski. Panowie byli spowinowaceni - żoną Władysława Lubomirskiego była od r. 1890 Elżbieta de Vaux (1866-1940), córka siostry Karola Lanckorońskiego - Elżbiety (1844-1896).
[99]
Goetel, Patrząc wstecz, s. 150.
[100]
Zob. m.in Taborski, Polacy w Wiedniu, s. 149, 175, 187.
[101]
B. Szarlitt, Ś. p. Hr. Karol Lanckoroński (Wspomnienie pośmiertne), „Kurier Warszawski” 196, 18 lipca 1933, s. 9.
[102]
Stanisław Fałat, Wspomnienia z dawnego Wiednia, Wiedeń 1921, s. 54.
[103]
Karolina Lanckorońska, Rada Regencyjna, w: Kultura. Zeszyty Historyczne, 113, Paryż 1995.
[104]
Karolina Lanckorońska, Franciszek Józef I – epizody, „Tygodnik Powszechny” 44, 29 października 1995; przedruk w: Lanckorońska, Szkice wspomnień, s. 60.
[105]
Goetel, Patrząc wstecz, s. 153.
[106]
Johannes Wilde, Der letzte Humanist, „Neues Wiener Tagblatt“ 196, 18 lipca 1933, s. 1; Curtis, Deutsche und antike Welt, s. 294.
[107]
Ernst, Beim Grafen Lanckoronski, s. 2-3.

Logo de kolor300DPI

Kontakt

Polska Akademia Nauk
Stacja Naukowa w Wiedniu
Boerhaavegasse 25

1030 Wien - Österreich
Telefon: + 43 1 713 59 29

Fax: + 43 1 713 59 29 550
Mail: office@viennapan.org
Impressum

Kalendarz

Pn Wt Śr Cz Pt So N
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31

Dojazd

© 2016 PAN - All Rights Reserved
DMC Firewall is a Joomla Security extension!